Myślowe bohomazy

Znów psy...

Ależ jestem wkurzona. Gdy szłam dziś do pracy przez park (jak zwykle) zaatakowała mnie sfora psów, choć może to niewłaściwie określenie dla trzech zwierząt. Nie były duże, ale agresywne. Gdy je zauważyłam stały jakieś 50 metrów ode mnie. Podbiegły, zaczęły mnie okrążać, oczywiście szczegać, jeden usiłował dobrać się do mojej nogi. Cały czas szłam jednym rytmem, strając się nie wykonywać gwałtownych ruchów, opanować strach i nie podnosić głowy. W końcy po około stu metrach manifestacja siły się zakończyła i odbiegły. Dwie minuty później byłam już w pracy i dzwoniłam do straży miejskiej, która uprzejmie poinformowała mnie, że z takimi sprawami to do schroniska. W schronisku natomiast włączyła się automatyczna sekretarka... Boszz...pocieszam się myślą, że dziś sobota, więc ruch dzieci w ten dzień i o tej porze jest raczej ograniczony.