Myślowe bohomazy

Plotka wyborcza

W stacjach radiowych i telewizji mówią już o sprzątaniu po kampanii samorządowej, a ta przecież jeszcze nie wszędzie się zakończyła. Druga tura wyborów 5 grudnia, więc dla niektórych z nas, to jeszcze nie koniec decydowania o losach świata – naszego małego, lokalnego, ale jednak :)

 

Wybory samorządowe są ważne, być może najważniejsze, bo to jak będą działać Rady Miasta, Gmin, burmistrzowie, wójtowie dotyczy nas bezpośrednio, jest nam bliskie. W mediach trudno było jednak znaleźć informacje o przebiegu kampanii w większości powiatów – tych mniejszych. Nie dziwi to, bo w końcu media nie interesuje, kto zostanie wójtem Dziury Mniejszej, ale tak się jakoś przyzwyczailiśmy się (ja się przyzwyczaiłam), że kampanie są w mediach omawiane wzdłuż i wszerz. Zaczęłam się więc zastanawiać, gdzie tak naprawdę prowadzona jest kampania samorządowa...Czy to tylko ulotki i plakaty? Tak trafiłam na forum internetowe.

 

Zwyczajne miasto, lub wieś, raczej nie może poszczycić się własną telewizją, czy stacją radiową. Czasem wydaje się jakąś lokalną gazetę, ale i tak trudno tam znaleźć wywiady z kandydatami. Ulotki... sami wiecie, że programów można na nich szukać z lupą, albo lepiej mikroskopem elektronowym. Jeśli już jest coś do przeczytania, to są to przeważnie wytarte slogany, żadnych konkretów. M. napisał mi dziś, że Polacy lubią Patos i podniosłe hasła na transparentach i pewnie jest w tym racja. Gdzie jednak jest jakieś rzeczywiste działanie? Co napędza kandydatom poparcie? Wysunę tu dość śmiałą hipotezę – kandydatom poparcie napędza plotka. A gdzie pojawia się plotka? Na internetowym forum, bo choć z innymi mediami bywa ciężko, to w obecnych czasach, większość miast i wsi ma już swoje strony internetowe, z taką czy inną możliwością wypowiadania się.

 

W ostatnich dniach byłam (w sumie nadal jestem) uczestnikiem forumowej dyskusji na temat wyborów wójta w gminie, w której nie mieszkam, ale która jest mi bliska. Dyskusja momentami bardzo zażarta, ale też bardziej merytoryczna niż te z forów wielkich portali. Myślę także, że rozmowa ta stworzyła kilka plotek, które choć poparte tylko półprawdami miały realny wpływ na przebieg wyborów. Co więcej taka właśnie plotka sprawiła, że wszyscy członkowie mojej rodziny, choć początkowo chcieli głosować na starego burmistrza (moim zdaniem dobrego, więc plotkom się nie poddałam), zmienili zdanie i zagłosowali na nową twarz. Po sprawdzeniu informacji, która doprowadziła do tej zmiany, okazało się, że jedynym realnym jej śladem jest anonimowy wpis na forum, a reszta to już poczta pantoflowa. Jak to było...często powtarzana półprawda staje się prawdą?

 

Z innych ciekawych „prawd”, które pojawiły się przy okazji dyskusji, w której biorę udział, to posądzenia o bycie TW, choć dawno rozstrzygnięte na korzyść pomawianego. Albo oskarżenia o niewypełnianie swoich obowiązków, które ostatecznie też okazały się nieprawdą okraszoną kwiecistymi przeprosinami ze strony oskarżyciela. Nim jednak dochodzi do wyjaśnienia takich sytuacji, to poczta pantoflowa zaczyna działać i tak ktoś traci, a ktoś zyskuje poparcie.

 

Pomijając jednak minusy prowadzenia kampanii w takiej formie, to o ile dyskusja odbywa się na odpowiednim poziomie, może prowadzić do zwiększenia świadomości obywateli na temat planów kandydatów, nawet poprzez wspólne omówienie sloganowych programów.