Myślowe bohomazy

"Wesołe" jest życie sprzedawcy

Moja przyjaciółka pracowała przez jakiś czas w sklepie z butami. Miała pracę na etat, dorabiała na umowę zlecenie w agencji reklamy i szukała zajęcia bliżej domu. Tydzień po tym jak obroniła magistra, na zakupy przyszedł ojciec z córką. Dziewczynka była nieposłuszna, więc mężczyzna postanowił ją uspokoić słowami: „Jak będziesz niegrzeczna i nie będziesz się uczyć, to skończysz w sklepie z butami jak TA pani”. Przyjaciółka była w lekkim szoku, więc nie skomentowała słów, które oczywiście były wypowiedziane na tyle głośno, że „TA pani” je usłyszała.

 

Czy ktoś z Was chciał zostać sprzedawcą, gdy dorośnie? Pewnie nie. Są zawody, które wiążą się z prestiżem i takie, które nie. Rodzice raczej nie mówią do swoich dzieci: „Jasiu...ja to bym chciała, żebyś został kasjerem”. Teoretycznie żadna praca nie hańbi, ale faktycznie sprzątaczka jest nieco mniej poważana niż lekarz. Czy słusznie? Bywają beznadziejni lekarze i świetne sprzątaczki, tyle w temacie.

 

Wczoraj byłam świadkiem jak wstawiony mężczyzna wyżywał się słownie na kasjerce, która jego zdaniem zbyt wolno pracowała. Nawet, gdy już zapłacił, stał obok niej i awanturował się, a właściwie przedstawiał złośliwy monolog. Kobieta nie reagowała na zaczepki, więc w końcu poszedł. Osobiście byłam zdumiona jej opanowaniem, bo mi już dawno włączyłaby się żądza mordu.

Pomyślałam sobie wtedy, że może moja praca nie jest idealna, ale przynajmniej nie muszę znosić pijackich wynurzeń.

 

Z drugiej strony, miałam kiedyś sytuacje, gdy zachowanie sprzedawczyni przechyliło szalę goryczy i po powrocie do domu uderzyłam w płacz. No cóż, może miała tak samo zły dzień jak ja.

 

Wniosek pierwszy: gdy masz zły dzień, zostań w domu.

Wniosek drugi: nie sądź po pozorach.

Wniosek trzeci: szanujmy się wzajemnie.