Myślowe bohomazy

Dlaczego?

Otóż dlatego, że jak myślę o polskiej polityce, to dostaje dreszczy i wpadam w stan podobny do wegetatywnego. Mózg dostaje spięcia i muszę walczyć z sobą, żeby nie wyskoczyć przez okno. O środowisku? A ile można pisać o psich kupach i inwestycjach, które czasem słusznie, a czasem nie, rozbijają się o ewentualne negatywne skutki dla przyrody (oj nie zacierajcie już tak tych rąk na gaz łupkowy). ... czytaj dalej

komentarze: 29

Znów psy...

Ależ jestem wkurzona. Gdy szłam dziś do pracy przez park (jak zwykle) zaatakowała mnie sfora psów, choć może to niewłaściwie określenie dla trzech zwierząt. Nie były duże, ale agresywne. Gdy je zauważyłam stały jakieś 50 metrów ode mnie. Podbiegły, zaczęły mnie okrążać, oczywiście szczegać, jeden usiłował dobrać się do mojej nogi. Cały czas szłam jednym rytmem, strając się nie wykonywać gwałtow... czytaj dalej

komentarze: 20

Przed Wigilią

Do swoich postanowień noworocznych, które powoli, acz skutecznie zaczynają kiełkować w mojej głowie, oficjalnie dorzucam obietnicę poprawy - poprawy w prowadzeniu bloga i odwiedzaniu Waszych. Żyję nadzieją (Optymistka - moje drugie imię), że po Nowym Roku w pracy będzie trochę spokojniej, znajdę czas na przerwę i na swą radosną twórczość. A póki co, liczę na to, że jesteście Wyrozumiałymi Czyte... czytaj dalej

komentarze: 20

Zmagania z zimą

Wczoraj w pracy był lekki chaos. W którymś momencie miałam wrażenie, że nagle stałam się najbardziej poszukiwaną osobą na wydziale - studenci odnaleźli perwersyją przyjemność w uczeniu się i każdemu byłam potrzebna, bo jak się uczyć skoro nie wiadomo, gdzie znaleźć materiały? W związku z tym "uroczym" rozgardiaszem nie zauważyłam, że spokojne opady śniegu zmieniły się w zupełnie niespokojn... czytaj dalej

komentarze: 28

Plotka wyborcza

W stacjach radiowych i telewizji mówią już o sprzątaniu po kampanii samorządowej, a ta przecież jeszcze nie wszędzie się zakończyła. Druga tura wyborów 5 grudnia, więc dla niektórych z nas, to jeszcze nie koniec decydowania o losach świata – naszego małego, lokalnego, ale jednak :)   Wybory samorządowe są ważne, być może najważniejsze, bo to jak będą działać Rady Miasta, Gmin, burmistrzowie,... czytaj dalej

komentarze: 17

"Wesołe" jest życie sprzedawcy

Moja przyjaciółka pracowała przez jakiś czas w sklepie z butami. Miała pracę na etat, dorabiała na umowę zlecenie w agencji reklamy i szukała zajęcia bliżej domu. Tydzień po tym jak obroniła magistra, na zakupy przyszedł ojciec z córką. Dziewczynka była nieposłuszna, więc mężczyzna postanowił ją uspokoić słowami: „Jak będziesz niegrzeczna i nie będziesz się uczyć, to skończysz w sklepie z butam... czytaj dalej

komentarze: 23

Sezon zakupów przedświątecznych uważam za oficjalnie otwarty

Pewnie wielu z Was w ogóle nie zwraca na to uwagi i ma na głowie inne sprawy, ale w telewizji już zaczynają ukazywać się "klimatyczne" spoty - jeszcze pojedyńcze, ale jednak. Na półkach sklepów, obok przecenionych zniczy, stoją czekoladowe Mikołaje i muzyka jakaś taka inna. W tym roku św. Mikołaj popadł w maniakalno-paranoiczne (zapewne) zbieractwo szklanych kul. Ludzie zaś są niczym simsy w ... czytaj dalej

komentarze: 26

Co tam u mnie.

Nie martwcie się, nie porwała mnie niezidentyfikowana cywilizacja pozaziemska, ani żadne krasnoludy nie zaciągnęły mnie do swojego poziemnego królestwa - to tylko studenci...na początku zimowego semestru są złaknieni wiedzy, albo po prostu u mnie jest cieplej niż na korytarzu :P Tak czy inaczej, za bardzo nie mam czasu na pisarskie uzewnętrznianie swoich emocji, nie mówiąc już o dzieleniu się z... czytaj dalej

komentarze: 16

Coś o sukniach ślubnych...

Był plan, a w nim sześć salonów sukien ślubnych i my dwie - ja i główna zainteresowana. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale właśnie na rynku mody ślubnej trwa sezon wyprzedaży - tłumy rozentuzjazmowanych kobiet szturmują salony, by wyrywać sobie welony, treny, fechtować białymi butami z obcasami śmiercionośnymi niczym ostrza szpad... Nie, takich dantejskich scen nie zaobserowałam, a s... czytaj dalej

komentarze: 19

Zakłamywanie rzeczywistości.

Codziennie spędzam w autobusach i na przystankach około trzech godzin. Staram się nie narzekać na tą sytuację, bo no cóż...chyba musiałabym pogrążyć się w wiecznej depresji. Trzeba dostrzegać zabawną stronę sytuacji, pielęgnować w pamięci absurdalną jazdę w sardynkowym ścisku, gdy Twoim jedynym oparciem jest współpasażer, czy tej jazdę "na glonojada", gdy Ci sami współpasażerowie rozgniata... czytaj dalej

komentarze: 23